Są auta, których nie ocenia się patrząc na osiągi, właściwości jezdne czy wyposażenie. Patrzy się na nie z sentymentem; przez pryzmat starych filmów, starych, dobrych czasów, jakiekolwiek by one dla nas nie były. Kluczem jest sentyment. Takim autem jest Renault 4, który wrócił po ponad 30 latach do oferty francuskiej marki, ale jako elektryk. Z jakim efektem?

Zapowiada się całkiem dobrze, bo też rynek elektryków notuje niezłe wzrosty. Jak wynika z Licznika Elektromobilności, prowadzonego przez PZPM i PSNM, pod koniec grudnia 2025 r. w Polsce zarejestrowanych było 132 775 samochodów elektrycznych (BEV) w tym 121 606 osobowych. Tylko w roku 2025 przybyło blisko 52 749 aut zeroemisyjnych, czyli o 118 proc. więcej niż w 2024.
Pokochaliśmy elektryki? Zaufaliśmy zeroemisyjnej technologii? Chyba tak. Chociaż tak mroźna zima, jak tegoroczna, może lekko zmienić ten trend.

Ale wróćmy do sympatii do aut elektrycznych. O tę wcale nie tak trudno, jak na rynku mamy takie małe perełki jak Renault 4 E-Tech. Model wrócił na taśmę produkcyjną w 2024 r. Jego poprzednik, spalinowy kultowy Renault 4 produkowany był od 1961 do 1992 r. W tym czasie przeszedł kilka modyfikacji nadwozia i silnikowych. Zagrał też w paru filmach. Czy nowy Renault 4 E-Tech dopisze kolejną historię na kartach marki? Potencjał jest, bo i powodów do wyboru elektryków jest coraz więcej – od dynamicznie rozwijającej się infrastruktury ładowania, a także większej możliwości podłączenia auta do prądu w domach, po program dofinansowania aut zeroemisyjnych.
Model łączy kultowy styl z nowoczesną technologią elektryczną. Nie zagrozi zapewne miejskim SUV-om, ani kompaktom EV, ale ma szansę zdobyć serca kierowców ceniących miejską praktyczność, charakter i designerskie rozwiązania w codziennym użytkowaniu.

„Czwórka” oferowana jest z napędem na przednie koła i automatyczną skrzynią biegów. Dostępna jest w dwóch głównych wariantach: z baterią 40 kWh – wersja „Urban Range” oraz z baterią 52 kWh – mocniejszy wariant oferujący dłuższy zasięg. Maksymalna moc wynosi odpowiednio 120 KM (90 kW) i 150 KM, a maksymalny moment obrotowy 225-245 Nm w zależności od wersji. W efekcie osiąga prędkość maksymalną ok. 150 km/h i przyspieszenie do setki w ok. 9,2 s (w mocniejszej wersji).
A jak z zasięgiem i ładowaniem? Założenie jest następujące: auto w mocniejszej wersji na jednym ładowaniu przejedzie ok. 400 km. Bateria umożliwia ładowanie prądem przemiennym do 11 kW oraz szybkim prądem stałym DC do ok. 80-100 kW, co pozwala na szybkie uzupełnienie energii w trasie, czyli ok. 80 proc. baterii w pół godziny. Nieźle, ale inaczej sprawa się ma mroźną zimą, kiedy zasięg realnie może spaść do 200 km, a szybkie ładowanie przedłuży się dwukrotnie. To jednak nadal nie kłopot, jeśli mamy możliwość ładowania auta przy domu i gros czasu jeździmy po mieście, w korkach, korzystając z rekuperacji.
Zatrzymajmy się przy jeździe w mieście. Codzienne kursy w granicach dom-praca-szkoła-przedszkole-sklep-siłownia-dom to idealne środowisko dla elektryka, ale i małego mieszczucha. Jeśli nie mamy konieczności wozić drużyny koszykówki (zresztą i tak raczej by się do „Czwórki” nie zmieścili), to gabaryty – długość 4,14 m i rozstaw osi 2,62 m – nam w zupełności wystarczą. A jeśli jesteśmy zakupoholikami to 375 l bagażnika wystarczy, aby spakować kilka pełnych toreb z supermarketu.
Mimo retro designu dostrzegalnego w sylwetce, Renault 4 E-Tech jest ultra współczesny i nowoczesny wewnątrz. Projektant zadbał przede wszystkim o komfort i funkcjonalność. Kabina wyposażona jest w spore, jak na takie małe auto, i bardzo wygodne fotele oraz przestrzeń dla pięciu osób (najlepiej niższych). Jest ergonomiczny układ przycisków, nowoczesny system multimedialny OpenR Link 10,1″ z bezprzewodową integracją smartfona; są też oczywiście cyfrowe zegary.
„Czwórka” dostępna jest u nas w kilku wersjach wyposażenia, zróżnicowanych pod względem mocy, zasięgu oraz detali stylistycznych i technologicznych. Kosztuje od 129 900 zł (wersja z silnikiem 120 KM z baterią 40 kWh) do ok. 151 900 zł (wersja mocniejsza).