Niemiecki crossover po francusku

Pamiętacie anegdotę o autach na „f”. Polskie ulice zdawały się jej przeczyć, bo i Francuzów, i samochodów na literę „f” nigdy u nas nie brakowało. Przeciwnie. Jakież musiało być zatem zaskoczenie sceptyków, kiedy na rynku pojawił się – w wyniku mariażu niemieckiego przedsiębiorstwa i francuskiego koncernu – Opel Grandland X.