Jak bardzo autonomiczne mogą być i pewnie będą auta przyszłości? Czy kierowca będzie potrzebny tylko do wydawania komendy: „Jedź do pracy”. A potem będzie zasiadał w wygodnym fotelu z podnóżkiem, jadł kanapkę z owsianką i czytał poranną prasę. I nawet nie usłyszy warkotu silnika, bo kabina będzie całkowicie tłumiła dźwięki dobywające się spod maski. To po co w gruncie rzeczy będą samochody, skoro – być może – będzie można je zastąpić luksusową kapsułą lewitującą ponad ziemią. OK. Schodzę na ziemię, bo popłynęłam. A piję do tego, że auta są coraz bardziej „sterylne”. A tymczasem super jest poczuć szarpnięcie, usłyszeć ryk silnika, poczuć zapach spalin, jak w Mitsubishi ASX.

Mitsubishi ASX 2017 to auto, do którego trzeba się przyzwyczaić, przynajmniej takie jest moje wrażenie. Ale jak już poznaliśmy się bliżej, jazda była ogromną przyjemnością. W dużej mierze za sprawą silnika, który może nie był najmocniejszy – bo była to 1.6-litrowa benzyna o mocy 117 KM i 154Nm – ale bez wątpienia umożliwiał zabawę na drodze. Brakowało mi co prawda szóstego biegu, ale podobał mi się z kolei warkot silnika, jak wskazówka obrotomierza przekraczała „piątkę”. Co prawda trudniej było wówczas porozmawiać z pasażerem z tyłu, bo hałas nieco nabierał na sile, ale to nie koszt słuchania muzyki motoru.

Dużym plusem w tej konfiguracji silnikowej było bez wątpienia spalanie – niskie, jak na sporych rozmiarów SUV-a, bo nie przekroczyło 8 litrów w mieście. I jeszcze jeden atut – 63-litrowy bak na paliwo – umożliwiający pokonanie dużo większego dystansu na tzw. jednym baku.

Jak mówi producent, bez pełnej kontroli nie można czerpać przyjemności z jazdy. Zgadzam się w stu procentach. ASX wyposażony został m.in. w kolumny MacPhersona z przodu, tylne wielowahaczowe zawieszenie i szeroki rozstaw osi. Nawet ekstremalne nierówności na drogach nie będą stanowiły żadnego problemu. Do tego  zawieszenia Mitsubishi ASX łączy w sobie komfort ze sportowymi właściwościami jezdnymi. Całości dopełnia precyzyjny układ kierowniczy, dający Ci całkowite panowanie nad autem.

Zaczęłam od plusów, to teraz będzie… jeszcze więcej plusów? No tak. We wnętrzu nie ma się do czego przyczepić. Wszystko jest na miejscu. Pozycja za kierownicą, jak w terenówce, wysoka i wygodna. Widoczność doskonała. Wzorowo wyprofilowane fotele gwarantują wygodę zarówno kierowcy, jak i pasażerom. Ci jadący z tyłu będą mieć ogromną przestrzeń ponad głową i na nogi. Ponadto, wnętrze kryje wiele ukrytych, poręcznych i wygodnych schowków, dających mnóstwo miejsca na wszystkie dodatkowe bagaże, które zechcesz ze sobą zabrać

Ja tradycyjnie zamieniłabym szarości i czernie, na biel i beże. Bo i twarde plastiki prezentują się wówczas dużo bardziej wytwornie.

I jeszcze słowo o przestrzeni, ale tym razem bagażowej. Do ASX zmieści się wszystko czego potrzebujesz, a może nawet więcej. Bagażnik ma 419 litrów przestrzeni ładunkowej, przy rozłożonych wszystkich fotelach. Plusem są łatwo otwierająca się klapa bagażnika – szeroka na tyle, aby zapewnić przestrzeń nawet dla najobszerniejszych bagaży oraz niski próg załadunku, który ułatwia pakowanie. Na drobiazgi przyda się z kolei schowek pod podłogą bagażnika.

Model ASX 2017 podąża za koncepcją wizualną marki zwaną „Dynamic Shield”. Definiuje ona funkcjonalność i bezpieczeństwo auta. Uwagę przyciągają zwłaszcza chromowane listwy po obu stronach centralnego logotypu w kształcie trzech diamentów, dające trójwymiarowy efekt ruchu.

Na koniec cena. I tu w końcu… nie będzie inaczej. Plus za rozsądek producentów, którzy ASX-a sprzedają już od 69 990 zł. Jasne, że łatwo możemy podbić tę cenę o drugie tyle, ale w podstawowej wersji i tak dostaniemy niemało.

 

Written by Magdalena Trusińska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.